poniedziałek, 24 marca 2014

Łzy to też krew,ale z duszy...

Nie wiem co się ze mną dzieje. Ostatnio zauważyłam, że niektóre sprawy przestają mnie cieszyć. Czuje się jakoś dziwnie. Dzsiaj cały dzień jest dla mnie okropny. Mam dość wszystkiego. Nic mnie nie cieszy. Nie mam ochoty z nikim gadac. Siedzę zamknięta w czterech ścianach i prawie wcale nie wychodze z pokoju. Nawet jeść mi się nie chce. Po prostu siedze i łzy same naplywają mi do oczu. Nie wiem dlaczego. Po prostu to jest bezsilność. Nie mam siły na nic, nawet żyć mi się nie chce. Cały czas mam głowę pełną wspomnień. Większość z nich to te smutne i okropne... Szczerze? Nawet nie mam z kim o tym pogadać. Czuję się bezużyteczna. Już chyba na nikim nie moge polegać. Wsczyscy mnie zawodzą. Rodzina, znajomi, a nawet przyjeciele. Czuję jakby się wszyscy oddalali ode mnie. Tak naprawdę nie mam już nikogo oprócz Konrada. Czasem mam nawet takie złe myśli, że kiedyś Mu się znudzę i zostawi mnie samą. Bedę wtedy sama w tak wielkim świecie. Nie wiem czy wyobrażam sobie życia bez Niego. Tylko Jego uczuć do mnie jestem pewna. I znowu ryczę jak głupia. A wiecie co jest najgorsze?  Że nic nie mogę na to poradzić...


****************

 Liczę rany 
 na ustach

 zadane przez
 Ciebie
 kłamstwami.

1 komentarz:

  1. Będzie dobrze! :)
    ciekawe-i-mniej-ciekawe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń